Po co wywołuje setki zdjęć, które kurzą się w albumach?

Uwielbiam ten moment, gdy wieczorem mogę usiąść wygodnie z kubkiem herbatki w ręce i albumem na kolanach. Wiecie, takim prawdziwym, wielkim albumem, z którego podczas przeglądania można wyciągać kolejne i kolejne zdjęcia. Rozmawiać o nich, mówić na ich temat, rozmyślać w samotności, uśmiechać się pod nosem. Albo z taką wielką skrzynią zdjęć, bo w sumie album nie jest konieczny. Byleby bez komputera, bez telefonu i bez jakichś niepotrzebnych rozpraszaczy. Tylko ja i wspomnienia. No i może jeszcze jakaś dobra duszyczka obok. I żelki. Koniecznie.

Zawsze żałowałam, że w moim domu nie było setek czarno-białych, klimatycznych zdjęć z czasów dziadków, do których siadałaby wieczorami cała rodzina i wspominała dawne czasy. Niestety, takich fotografii w domu widziałam zaledwie kilka. Trochę więcej było za to zdjęć z mojego dzieciństwa. Zresztą, któż z nas nie ma własnych fotek robionych podczas kąpieli, co? To były czasy, gdy klisza nie dawała zbyt dużych możliwości, a mimo to takie fotografie po latach ogląda się dużo przyjemniej, niż te z dziś. Może dlatego, że dziś fotografia to dla nas codzienność – większość z nas robi co najmniej kilka fotek dziennie, z czego jeszcze mniej nadaje się do publikacji. A kiedyś to nawet zdjęcie wnętrza szafy trzeba było wywołać, bo skoro znalazło się na kliszy, to już nie było odwrotu.

Nie jestem pewna, od czego ta moja fascynacja aparatem się zaczęła, ale gdy byłam młodsza uwielbiałam robić zdjęcia. A jeszcze bardziej uwielbiałam momenty, gdy mogłam je wywołać, wsadzić do albumu, ramki czy powiesić na ścianie. Wciąż chciałam ich więcej i więcej. I tak właśnie nauczyłam się zbierać wspomnienia na wywołanych fotografiach.

Teraz mam już kilka albumów z setkami wspomnień. Uwielbiam je. Uwielbiam do nich wracać. Z kubkiem czegoś pysznego, w wygodnym fotelu. To taka magiczna książka, która nigdy się nie kończy. Pamiętam jeszcze czasy, gdy zainspirowana wszystkim co ładne w Internecie miałam ścianę całą pokrytą zdjęciami. Tworzyłam różne wzory, od serca po uporządkowany nieład. Obok zdjęć wisiały piękne cytaty z kalendarza, wizytówki, ładne metki, rysunki, plakaty (w tym jeden z cudowną żyrafą!), wstążeczki i wiele innych rzeczy, które były jakimś wspomnieniem. Cała ściana wspomnień, otwarty album, na który mogłam patrzeć każdego dnia. Przyjaciele, wspomnienia, rodzina – byli tuż nad moją głową, tuż obok. Nieraz ze ściany odpadała farba przez źle dobraną gumę, dzięki której kleiłam fotki do ścian. Nie raz musiałam ukrywać te białe dziury przed rodzicami już tydzień po tym, jak pomalowali mi pokój. Zresztą, do tej pory na tej ścianie w pokoju co nieco się zachowało (wraz z odpadającą farbą w niektórych miejscach) i zachwyca mnie za każdym razem, gdy wracam do domu.

Wiecie jak to jest, jak się człowiek naogląda Pinteresta czy Instagrama i stwierdzi, że on też chciałby mieć kwadratowe wspomnienia? Moim faworytem przy wywoływaniu zdjęć od kilku lat jest Empikfoto – bardzo łatwo tam o świetną promocję dzięki czemu mamy kilkaset zdjęć w mega niskiej cenie. Miałam już przyjemności i nieprzyjemności wywoływać zdjęcia w różnych miejscach i Empikfoto od kilku lat zdecydowanie jest na wygranej pozycji. Brak stresu, oszczędność czasu, wszystko robicie online, efekt końcowy zachwyca – czego chcieć więcej? Jedynie urozmaicenia. Dlatego też po ostatniej Blogowigili skusiłam się na Socialdruk – i muszę powiedzieć, że zdjęcia w tej formie wyglądają dokładnie tak, jak to sobie wymarzyłam. Idealne na ścianę lub do portfela. Pomysł na prezent jak znalazł. Kto by pomyślał, że kwadratowe fotki zdominują kiedyś świat?

square memories 📷 @socialdruk 😊💞

Post udostępniony przez Karolina (@urbaniakarolina)

I chociaż nie twierdzę, że nasze wspomnienia potrzebują urozmaicenia – bo przecież zdjęcia w najprostszej formie zawsze były i zawsze już będą świetne – to jednak skoro mówi się, że życie warto urozmaicać to czemu by nie skorzystać z tego powiedzenia i raz na jakiś czas nie urozmaicić tej formy, w jakiej podawane są nasze wspomnienia? Zresztą wystarczy jedno spojrzenie na to, co oferują nam poszczególne miejsca, w których możecie wywołać zdjęcia i bez zastanowienia można stwierdzić, że ludzie lubią urozmaicać wspomnianą formę – plakaty, obrazy, kubki, poduszki, magnesy czy nawet słodycze z wybraną fotografią – jak kto woli, co kto lubi!

Trzymajcie wspomnienia blisko siebie, bo inspirują. Bawcie się formą, bo mamy XXI wiek. Zbierajcie zdjęcia w albumy i wielkie skrzynie, bo to najpiękniejsza pamiątka, jaką wymyślił sobie świat.

Pięknych wspomnień!
Karolina

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2017/04/01/wywoluje-zdjecia/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn