Co jest niemożliwe?

Uwielbiam zaczynać poranek fajną rozkminą do porannej herbaty. Lubię przywoływać w pamięci myśli podnoszące na duchu i sprawiające, że mi się chce. Do tego jeszcze tylko jakaś energiczna, wesoła muzyka i nieskromnie powiem, że już od wschodu słońca mogę podbijać świat. Jeśli oczywiście uda mi się wstać o tym wschodzie. Bo jeśli wyjdzie jak zawsze, to moje podbijanie świata zaczyna się koło południa. Jednak wracając do tematu – stąd własnie wzięła się u mnie miłość do kalendarzy, które każdego dnia powitają mnie zdaniem, myślą czy cytatem, który przez cały dzień będzie mi o sobie przypominał. Po prostu lubię, jak jedno zdanie już z samego rana (południa) postawi mnie do pionu i doda więcej energii niż cukier z dodatkiem herbaty.

Czasem człowiek potrzebuje kopa w dupę. Tacy już jesteśmy – mamy energię, a potem nie. Chce się nam, a później myślimy tylko o drzemce. Mamy motywację i działamy, a po chwili gdzieś nam to umyka i nie wiemy co ze sobą zrobić. Szukamy sensu, czekamy z utęsknieniem na te chwile pełne energii i działania. To dlatego coaching stał się ostatnimi czasy taki popularny. To dlatego czytając książkę zaznaczamy ciekawe cytaty. To dlatego czytamy biografie osób, którym coś się w życiu udało. Właśnie dlatego. Po prostu potrzeba nam czasem kogoś, kto prosto z mostu powie nam, że powinniśmy wziąć się w garść. To normalne.

Słowa, które zobaczycie zaraz na obrazku poniżej przywitały mnie w pewien mroźny poranek kilka tygodni temu. Była 6 rano, a ja zadałam sobie proste pytanie: „Kto? Kto tu decyduje, co jest niemożliwe? Ja, mój szef, mój kot czy może Ci wszyscy, którzy mają władzę, której nie mam ja?” Gdyby to była stereotypowa opowieść o spełnianiu marzeń i zmienianiu swojego życia na lepsze to w tym momencie powinnam pisać te zdania leżąc na plaży gdzieś na drugim końcu świata (chociaż w sumie to jednak wybrałabym góry) i tłumaczyć Wam, jak to jedno zdanie zmieniło moje życie, bo mój wewnętrzny głos kazał spakować walizki i uciekać. Jednak do tego stereotypu mi daleko, bo ja lubię swoje życie. I nie mam potrzeby zmieniania go w taki sposób. Poniższa kartka z kalendarza kazała mi się po prostu zastanowić. Pomyśleć nad swoimi planami i obawami. I wiecie co? Wtedy postanowiłam zostawić tę myśl na kiedy indziej. Bo tak to już jest z taką formą motywacji – daje Ci energię, ale tylko na chwilę. Albo pakujesz walizki i nie zadajesz pytań, albo zastanawiasz się i w końcu Ci się odechciewa, energia ucieka, a Twoje życie jest takie samo jak zawsze.

 

Ty. Tylko Ty. Nie Twój szef, nie rodzice, nie pani z banku, która grzecznie informuje Cię, że nie masz już pieniędzy. Nie żaden coach czy inny mówca motywacyjny. Chociaż Ci ostatni i tak powiedzą Ci to samo co ja – że to Ty tu rządzisz. Ale jedno jest w tym ważne: nie uzależniaj się. Prosto brzmi, nie? Nie uzależniaj swojej energii i motywacji od innych. Jeśli Ty tu rządzisz to przecież Twoja energia powinna brać się z Twojego otoczenia i z Ciebie samego. Historia jednego, czy drugiego człowieka sukcesu może być raz czy dwa inspiracją, ale do przodu pchać Cię powinien Twój własny zapał. W końcu Ty tu decydujesz, co jest możliwe, a co nie. Ty, a nie rodzice czy jakiś kołcz. Rodzice robili to kilka lat temu, a kołcz próbował na sobie samym, dlatego ma teraz o czym opowiadać. Twórz własną historię. Taka będzie ciekawsza.

Samych możliwych scenariuszy!
Karolina

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2017/03/13/co-jest-niemozliwe/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn