Gdyby życie było musicalem

Czy czasami idąc ulicą ze słuchawkami w uszach wyobrażacie sobie świat, którym rządzi muzyka? Wyobrażacie sobie siebie jakby w teledysku, Wasz krok robi się coraz bardziej skoczny, a Wy ledwo powstrzymujecie się od śpiewania na głos? Jesteście tylko Wy i dobra nuta, a w waszej wyobraźni Ci wszyscy ludzie obok Was wcale nie patrzyliby z politowaniem gdybyście nagle zaczęli tańczyć i śpiewać w głos, oczekując przy tym od nich współpracy. Jednak rzeczywistość jest inna i takie wybryki, podczas których ktoś z tłumu nagle zaczyna śpiewać i tańczyć i wiele osób się do niego przyłącza, dziś nazywamy po prostu flash mobem. A szkoda, bo życie byłoby dużo ciekawsze, gdyby było musicalem.

Byłam ostatnio w kinie na La La Land, czyli wychwalanym w każdym zakątki Internetu musicalu. Pomijając fabułę, klimat czy Ryana Goslinga chce się skupić na tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie, czyli początkowej scenie. Wielki korek, czyli sytuacja w której każdy normalny człowiek dostaje białej gorączki, a tam… ludzie sobie tańczą i śpiewają. Jest radość, muzyka, energia. Takie proste, zwyczajne – to w końcu musical, takie sceny musiały się tam znaleźć – a jednak dałam się tej wizji porwać i totalnie zauroczyć.

Gdyby życie było musicalem ludzie radośniej przeżywaliby każdy dzień. W końcu muzyka to nieodzowny element życia wielu z nas, a taniec zawsze poprawia samopoczucie. Stoisz w korku? Wyjdź z auta i zaśpiewaj! Rozmowa o pracę? Śpiewająco się zaprezentuj! Bierzesz prysznic? Wiesz co robić! (chociaż przed tym ostatnim to akurat większość ludzi każdego dnia nie ma żadnych oporów). A jednak na osoby śpiewające na ulicy traktujemy jak artystów (lub dziwaków) zamiast się po prostu do nich przyłączyć. Nie sądzicie, że to mogłoby być fajne?

Gdyby życie było musicalem nie musielibyśmy wydawać pieniędzy na karnety na siłownie. Wiecie, ile kalorii spala taniec?!

Gdyby życie było musicalem nikt nie wstydziłby się swojego głosu. W końcu muzyka porywa każdego z nas niezależnie od tego, czy śpiewać potrafi. Opory pojawiają się dopiero, gdy trzeba się umiejętnościami pochwalić przed większą grupą – wtedy zaczynają się wymówki, tłumaczenie, że głos nie taki jak trzeba, że wysokich dźwięków się nie wyciąga, że chrypka, przeziębienie, głos wysiada. A w musicalach ludzie się nie przejmują – gdy porywa ich muzyka to po prostu się jej dają. A nas to zwykle porywa tylko pod prysznicem.

Gdyby życie było musicalem to byłoby całkiem przyjemnie. Ale na razie muszą nam chyba wystarczyć słuchawki, ulubiona muzyka i… nasze wyobrażenie życia rodem z musicalu.

Śpiewających dni!
Karolina

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2017/02/08/gdyby-zycie-bylo-musicalem/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn