Zagrajmy w planszówki! #1

Planszówki dopiero zaczynają się ze mną przyjaźnić, ale już wiem, że będzie to całkiem fajna znajomość. Wiem też, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak fajny to sposób na spędzanie czasu, na urozmaicanie spotkań. Przy piwie, winie, soczkach czy pizzy. Sama nie zdawałam sobie z tego sprawy jeszcze parę ładnych miesięcy temu, ale myślę że to trochę wina przereklamowanego już Monopoly. Nie mówię, że to zła gra – po prostu mi się już znudziła. Bo ileż można! Pamiętam jak już w dzieciństwie grałam w Eurobiznes, który jest jego zamiennikiem. Tej gry nigdy nie dało się skończyć, a jak już do tego dochodziło to po ładnych kilku godzinach rozgrywek. Jednak jakiś czas temu zaczęłam się przekonywać, że przecież gry planszowe to nie tylko Monopoly i że jest ich niesamowicie wiele! Więc dlaczego by nie spróbować, co? Tak się też fajnie złożyło, że we Wrocławiu jest nawet kilka wypożyczalni takich gier, więc raz dwa je obczailiśmy i teraz z ręką na sercu mogę Wam polecić kilka fajnych pozycji, które urozmaicą niejedno spotkanie z grupą znajomych.*

Uno

Wiem, że miała być mowa o planszówkach, a ja tu już na wstępie coś psuje, ale tutaj nie może zabraknąć tej pozycji! Choćby dlatego, że od Uno się zaczęło. Bo to gra karciana, która niesamowicie wciąga. Zasady są bardzo proste – aby wygrać musisz pozbyć się jak najszybciej swoich kart kładąc na środek taką, aby pasowała kolorem lub liczbą/znakiem do tej, która aktualnie na środku jest wyłożona. Cóż niezwykłego?, zapytacie. Można by w nią zagrać zwykłymi kartami przecież. Jednak nie do końca, bo Uno urozmaicają karty, które obciążają osobę w kolejce po nas. Na przykład każą jej dobrać sobie kilka kart z kupki na środku lub sprawiają, że musi czekać kolejkę. Nieraz mi się już zdarzyło, że musiałam dobrać sobie 20-kilka kart. Istnieje też UnoSpin, czyli wersja gry rozszerzona o planszę, która też może nam pomóc lub zaszkodzić. Miałam ją w dzieciństwie, jednak teraz do szczęścia w zupełności wystarcza zwykła jej wersja.

Ego

Zawsze ciekawiła mnie ta gra. Minimalistyczne pudełko i ciekawe pytania na odwrocie. Któregoś razu więc wypożyczyliśmy ją i zabraliśmy ze sobą na domówkę do nowych znajomych. I to był strzał w dziesiątkę, ponieważ Ego pozwala nam się poznać od ciekawej strony, od szczegółów, których zwykle nowo poznanym osobom się nie mówi. Bo czy informacja o tym, że podczas wizyty w toalecie składasz papier toaletowy zamiast go zgniatać jest jedną z pierwszych informacji, jakie przekazujesz podczas przedstawiania się komuś? Albo wiadomość o tym, co byś zrobił gdyby jakiś szalony naukowiec chciał od Ciebie odkupić mały palec lewej stopy? Te pytania nie tylko pozwalają lepiej poznać się osobom, które dopiero zaczynają swoją znajomość, ale też tym, którzy znają się od długich lat. Gra generalnie polega na tym, że jedna osoba czyta pytanie i odpowiedzi do niego, a potem wybiera jedną z nich. Oczywiście nie mówi nikomu, jak brzmi jej odpowiedź, a reszta musi to odgadnąć.Uwierzcie, że możecie znać kogoś wieki, ale jak usłyszycie pytanie: „Przyglądasz się tygrysowi z zoo. Jak myślisz, o czym on może myśleć w tej chwili?” to naprawdę nie wiesz, co wasza najlepsza przyjaciółka odpowie. Bo to, że ja uważam, że tygrys się zastanawia, dlaczego się tak na niego gapimy, nie znaczy, że ona uważa tak samo. Dlatego uważam, że gra jest super – i dla kogoś, kto zna się wieki, i dla tych, którzy dopiero co dodali się do znajomych na facebooku.

I know

To z kolei gra dla tych, którzy mają dużą wiedzę na wiele tematów. Mamy cztery kategorie – ludzie, świat, kultura, historia – i aż 1600 pytań (aby przypadkiem za szybko się nie nauczyć odpowiedzi na pamięć). Gra polega oczywiście na odpowiadaniu na te pytania (a raczej strzelaniu poprawnej odpowiedzi, jak to jest w moim przypadku) i zgadywaniu, czy naszym przeciwnikom uda się zdobyć punkt. Przykładowo mamy pytanie „Jaki film?” i trzy podpowiedzi. Typujemy, po ilu podpowiedziach uda nam się odgadnąć prawidłowe rozwiązanie i obstawiamy resztę graczy. Potem są odczytywane owe podpowiedzi i można popisać się wiedzą. Lub niewiedzą. Przyznaję, że pytania nie są łatwe, ale zabawa i tak przednia. A jak znudzi się wam granie na sztywnych zasadach zawsze możecie sami wymyślać podpowiedzi do pytań. Poza tym wystarczy, że zagracie w to zaledwie kilka razy, a dowiecie się wielu ciekawostek, które zostaną z wami na dłużej.

Processed with VSCO

Processed with VSCO


Splendor

Tutaj z kolei odnajdą się wszyscy Ci, którzy lubią zakupy i korzyści z nich płynące. Zbierasz klejnoty, kupujesz za nie karty, które same w sobie zawierają kolejne klejnoty, ale też punkty, które potrzebne Ci są do wygranej. I tak gra toczy się na zbieraniu, kupowaniu, wizytach, jakie składają Ci arystokraci i co chwila wykrzykiwanym zdaniom w stylu: „ej, ja to chciałam kupić!”, „oddaje w końcu jakieś czerwone!”.

Tajniacy

To taka trochę gra na słówka. Mówisz „szlafrok” i możesz tylko mieć nadzieję, że Twojej drużynie skojarzy się to raczej z bąbelkami i gumową kaczuszką, aniżeli z jakimś rodzajem ubrania. Od tego jakich skojarzeń użyjesz zależy, czy Twoja drużyna znajdzie wszytskich swoich agentów o dziwnych pseudonimach i tym samym wygra. Bo właśnie na tym gra polega – są dwie drużyny i każda z nich ma swojego szefa. Szefowie wiedzą, które słowa-klucze oznaczają agentów ich drużyny, a które nie. I poprzez skojarzenia mogą pomóc ich odnaleźć. Gra bardzo wciągająca, pozwala poznać się nawzajem, świetna na imprezę. W końcu każdemu z nas z czymś innym kojarzy się zupa, dinozaur czy pluszowy miś.

W planszówkach najlepsze jest to, że gdy znudzą się wam sztywne zasady możecie wymyślać swoje własne. Tak jak wspomniałam już przy I know – możecie wymyślać własne podpowiedzi, możecie czytać pytania i powoli podpowiedzi i działać na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Podczas gry w Uno możecie rozdać na początku prawie wszystkie karty (a nie 7, jak to się powinno), a na stole pozostawić zaledwie kilka sztuk. Wydłuża to grę i pozwala pobawić się strategią. W sumie to podczas większości gier, gdzie w regulaminie jest zapis, że wygrywa osoba z określoną liczbą punktów możecie grać do wykorzystania wszystkich kart lub zdobycia jakieś chorej liczby punktów. Urozmaicajcie ile się da. To fajne!

Wygranych partii!
Karolina

*przebadane i przetestowane na fajnych ludziach, dużo lepsze od wyjścia do klubu, żaden fajny ludź nie ucierpiał podczas badań – przeciwnie, każdy całkiem dobrze się bawił!

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2016/10/22/zagrajmy-w-planszowki-1/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn