Samouwielbienie jest okej!

Samouwielbienie. Ilu z Was zna ten stan, co? Ilu z Was ma takie momenty podczas których po prostu patrzy w lustro i zachwyca się samym sobą? Nie tylko pod względem fizycznym oczywiście, bo cóż to za uwielbienie. Porównałabym to z tym jakbyśmy zachwycali się kimś nadzwyczajnie pięknym i zdolnym, kimś kogo podziwiamy i szanujemy za to, że jest po prostu super osobą, która przy okazji podoba nam się wizualnie. No właśnie – o ilu osobach możecie tak powiedzieć? Jak wiele osób was pod takimi względami kiedyś zachwyciło? Czy w tej, zakładam dosyć sporej grupce, znajdziecie się Wy sami?

Samouwielbienie to zachwyt nad samym sobą. Uwielbienie samego siebie. Tak przynajmniej twierdzi Słownik Języka Polskiego. Szukając jednak tej definicji wujek Google podrzucił mi jeszcze jedną pozycję pasującą do tego słowa. A nawet kilka pozycji, bo podrzucił mi synonimy samouwielbienia. Egocentryzm, miłość własna, narcyzm, samolubstwo, samoubóstwienie, samozachwyt, zapatrzenie w siebie. I wiecie, właśnie dlatego o tym piszę. Bo samouwielbienie kojarzy nam się źle. Na tyle źle, że często czujemy się nieswojo myśląc o samych sobie lepiej niż po prostu „dobrze”. Czujemy wtedy, że to bardzo bliskie egoizmu. No ale czym tak w ogóle jest egoizm?

Egoizm, według Słownika Języka Polskiego  to z kolei „postawa charakteryzująca się nadmierną lub wyłączną miłością samego siebie, podporządkowaniem własnym potrzebom interesów innych ludzi, myśleniem wyłącznie o sobie i swoich korzyściach”. W czym egoizm jest więc podobny do samouwielbienia, że proponowany jest on nam jako słowny jego zamiennik? Z powyższej definicji najbliższe samouwielbieniu będzie zdanie mówiące, że to postawa charakteryzująca się nadmierną miłością do samego siebie, choć i do tego daleko. Miłość? Tak. Nadmierna? Zależy co rozumiemy poprzez nadmierną miłość. Bo jeżeli kochamy siebie samego taką samą miłością, jaką darzymy innych bliskich to nie widzę w tym problemu.

photo-1419312520378-cbd583837112

I wiem, że znajdzie się parę osób, które czasem pozwolą sobie na ten rarytas popadania w samouwielbienie. Pytanie jednak brzmi kto z Was się do tego przyzna? Bo jestem przekonana, że są na sali osoby, które uważają samych siebie za cudownych. Pięknych, wspaniałych i niepowtarzalnych. Jedynych w swoim rodzaju. Wiem, że znajdą się tu osoby, które może nie codziennie, ale przynajmniej raz na jakiś czas podczas spoglądania na swoje odbicie w lustrze uśmiechną się do siebie i radośnie powiedzą samym sobie „jak Ty pięknie dziś wyglądasz!”. I po tej myśli przychodzi druga, że nie tylko wyglądasz wspaniale, ale czujesz się nie gorzej. I choć zawaliłaś egzamin, cały dzień chodziłaś ze szminką na zębach i mimo że masz dietę to zjadłaś całą paczkę ulubionych żelek – jesteś super. I niech nawet nikt nie próbuje Ci zaprzeczać. Oczywiście momenty samouwielbienia przychodzą też po dobrym dniu – po awansie, udanej randce czy dobrze podjętej decyzji. Nie ważne co się takiego wydarzy (lub właśnie nie wydarzy!) w Twoim życiu – czasem spoglądasz w lustro i widzisz człowieka, który nie tylko jest w Twoich oczach piękny wizualnie, ale jest też największym szczęściarzem na ziemi. Ot tak, po prostu. Uśmiechasz się do tej myśli, a człowiek w lustrze robi dokładnie to samo. Chwila czystej radości.

Samouwielbienie często objawia się niespodziewanie. Patrzysz w lustro, robisz to przecież codziennie, ale dziś nie silisz się na uśmiech do samego siebie. On przychodzi sam. Tak pięknie dziś wyglądasz! Włosy układają się lepiej niż zwykle, selfie wychodzą aż za dobrze, brak makijażu i dodatkowe kilogramy tu i ówdzie schodzą na dalszy plan i teraz Ci nie przeszkadzają. Wyglądasz olśniewająco, choć właśnie wróciłaś do domu po kilkunastu godzinach w pracy czy na uczelni i czujesz się wykończona, ale podobasz się sobie. Bardziej niż zwykle. To uczucie jest tak fajnie, że aż chce Ci się tańczyć, śpiewać, uśmiechać do świata. Te momenty są na wagę złota i nikt mi nie powie, że to ten zły i bury egoizm. Bo w odróżnieniu od egoizmu Ty nie zapominasz o reszcie świata – w tych momentach chcesz się tym szczęściem ze światem dzielić.

A wiesz jak to się inaczej nazywa? Wiara w siebie.

#cześć ?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karolina (@urbaniakarolina)

Tak bardzo zapomniana i tak bardzo tabu. Tak bardzo ważna! Zauważam ostatnio fajny trend przedstawiania nam tych dobrych stron egoizmu. Że to potrzebne, że buduje naszą osobowość, dodaje poweru do działania. I że egoizm to nie tylko samo zło, ale to też branie od życia tego, co nam się zwykle należy. Fajnie, bo jeśli przekonamy się, że są dobre oblicza egoizmu to łatwiej będzie nam sobie uświadomić, że samouwielbienie też nie jest niczym złym. Bo to, że uważam się za piękną nie oznacza, że nie myślę tak o innych. Samouwielbienie to nie zawsze narcyzm. Dlatego właśnie w takim wydaniu jest ono całkiem okej! Bo jest niczym innym jak wiarą w siebie i w to, że jest się cudownym i niepowtarzalnym. A kimże bylibyśmy bez tej wiary, co?

Miłego i jak najczęstszego popadania w samouwielbienie Wam życzę!
Karolina

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2016/09/24/samouwielbienie-jest-okej/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn
  • Zdarza mi się popadać w samouwielbienie. 😀 Co prawda nie dzieje się to bardzo często (choć brak tego stanu nie oznacza od razu, że siebie nienawidzę i w ogóle jestem okropna i zła), ale i tak pojawia się on dużo częściej niż jeszcze kilka lat temu. 🙂