Jak zostać pedantem w kuchni

Wstaje wczesnym przedpołudniem (mam wakacje, nie oceniajcie!), piżamę do spania zmieniam na piżamę wyjściową, uśmiecham się do siebie w lustrze i idę do kuchni, aby tam jakoś konkretnie (konkretnym jedzeniem) zacząć nowy dzień. W idealnym scenariuszu wchodzę do jasnego, przestronnego pomieszczenia jak z katalogu Ikei – wszystko czyste, sterylne i nigdzie nie ma pozostawionych na blacie skórek od cytryny, trzech brudnych noży, kawałków chleba, końcówek pomidora, szklanek po kawie, herbacie czy kisielu, talerzyków, desek do krojenia, brudnych łyżeczek i rozlanego mleka z rozdziabaną obok truskawką czy borówką. O, i jeszcze kota wskakującego pod nogi i robiącego miau miau, bo przecież jego śniadanie jest ważniejsze od mojego. Ale jemu nieposprzątana kuchnie nie przeszkadza, on może jeść. Ja już niekoniecznie.

Nie znoszę bałaganu. Nie znoszę i już, ale… ale czasem jednak znoszę. Bo na przykład we własnym pokoju mogę przez tydzień rzucać ciuchy na krzesło, przykryć je kocem, aby nikt nie widział, a na ten koc potem zrzucić kolejną górę ciuchów. We własnym pokoju mogę mieć syf na biurku i pół podłogi w książkach, przez zaczęte dwa tygodnie wcześniej porządki półek. To mój pokój i tu wystarczy mi pościelone łóżko, miejsce na laptopa na biurku i podłoga bez okruszków po ciastkach, po której mogę chodzić boso – i będę usatysfakcjonowana. W końcu ciuchy na krześle nie rzucają się w oczy (są przecież zakryte kocem), książki na podłodze są poukładane jedna na drugiej, więc całkiem spoko to nawet wygląda, biurko co prawda jest zasyfione, ale miejsce na komputer się znajdzie, więc najgorzej nie jest. Problem zaczyna się wtedy, gdy coś mi nie pasuje w tym moim pół-sterylnym krajobrazie. Gdy wafelki rozsypały się na podłodze, a ilość kubków po herbacie jest większa niż 7. Jeśli ciuchy są wszędzie, tylko nie w szafie i nie mogę chodzić boso czy nawet w ulubionych skarpetkach, bo pod stopami czuję wszystko, co wnosiłam do pokoju przez ostatnie dwa tygodnie. Wtedy jest źle. Wtedy biorę się za sprzątanie. Trudno mi się myśli i pracuje, gdy siedzę przy biurku na którym już od kilku dni nie sprzątałam. A że łatwiej pościelić mi łóżko to pracuje tam (przepraszam kręgosłupie!). Wiecie, nauczyłam się każdego dnia ogarniać łóżko, bo choćby w pokoju nie było najczyściej to już sam widok równo ułożonej pościeli daje mi poczucie ładu i składu. I jest lepiej. Ale mój pokój to inna rzeczywistość. Co innego na przykład taka kuchnia…

Processed with VSCO with hb1 preset

Mam w sobie coś z perfekcjonistki. Więc nawet jeśli w kuchni jest czysto, ale na blacie stoi jeden samotny kubek z niedopitą kawą to prawdopodobnie włożę go do zlewu. Nie umyję, przyznaję bez bicia, ale gary w zlewie to co innego niż gary na stole. Przyznacie przecież sami, że naczynia już nie rażą tak w oczy jak wszystkie są w jednym miejscu. Co innego, gdy mam pod ręką zmywarkę. Więc tak to już u mnie jest, że prawie codziennie przed śniadaniem przechodzę mini trening sprzątając i ogarniając kuchnię, bo nie przygotuje sobie śniadania i nie zjem niczego wśród takiego nieporządku. Nie syfu – zwykłego nieporządku. Rodzice rano w biegu wychodzą do pracy, więc zwykle zastaje w kuchni domowy mini armagedon. I niemy sygnał „posprzątaj”. Więc sprzątam. Zajmuje mi to minutę, dwie. I jest lepiej. I żaden zaschnięty na blacie keczup ani kawałek ogórka nie jest mi już straszny.

Przeraża mnie jednak widok, jaki zastaje choćby w domu u babci – blender myty raz na tydzień, szklanki na błysk tylko od święta. Na co dzień – tylko przepłukane. Próbuję zrozumieć, że babcie wychowywały się inaczej i za ich czasów z jednego talerza jadło kilka osób. Nie mam z tym problemu. Jednak drażni mnie gdy babcia uważa, że szklanka z której pito tylko wodę czy sok jest czysta, więc można ją odstawić na miejsce bez mycia. Czasem krząta się po kuchni i gdy chce umyć naczynia to zamiast wziąć się za wszystko po kolei wybiera stamtąd to co wygląda na czyste, czyli na przykład właśnie takie szklanki czy talerze z których jadło się ciasto i wystarczy otrzepać okruszki. Niby jesteśmy rodziną, więc co to przeszkadza. Ale z drugiej strony co to za problem przemyć taką szklankę wodą z płynem prze dwie sekundy?

07d615e0

Jestem przewrażliwiona na punkcie czystości, szczególnie w kuchni. Nie pojmuję, jak można zacząć robić na przykład pizze i podczas gdy ciasto nam wyrasta nie zacząć sprzątania. Nie rozumiem jak można napić się ze szklanki i potem zostawić ją na środku kuchni. Albo ją umyj albo postaw gdzieś obok jeśli chcesz się z niej później napić. Mój brat potrafi przyjść do kuchni, napić się napoju i zostawić szklankę na stole. Więcej jej już nie użyje, a ona stoi póki ktoś jej nie zabierze. Potem takich szklanek pojawia się dwie, trzy, osiem. Kują po oczach bardziej niż ciuchy składowane na krześle od biurka w pokoju. A jeśli już mowa, że coś kuje po oczach, to siostra cioteczna opowiadała mi, że podczas robienia pizzy z przyjaciółmi trzy raz ktoś wyciągał miskę, a ona trzy raz mu ją znów chowała zanim cokolwiek zdążył z nią zrobić. Cóż, tak już to jest z nami „czyściochami”.

Nie uważam, że ta moja śmieszna cecha mogłaby komuś przeszkadzać. Nie upominam nikogo, że ma brudno w domu i nie zaczynam u niego sprzątać. Nie przeszkadza mi to, jeśli to nie mój dom. Mam z tym problem wyłącznie u mnie. Można w tym widzieć same korzyści – posprzątam, zamiotę, włożę do zmywarki. A ja się czuję lepiej, bo wokół mnie jest po prostu czysto. Czasem tylko głośniej sobie westchnę lub przewrócę oczami.

To tylko taki mały apel o czystość. Jak pijesz w kuchni w kubka to odstaw go potem do zmywarki lub zlewu i umyj. Jak robisz ciasteczka to pościeraj potem z blatu pozostałości po mące. Nie zostawiaj wokół siebie syfu, szczególnie jeśli nie mieszkasz sam. Bo jak mieszkasz sam to rób co chcesz. We własnym pokoju tak samo. Ale jeśli jest to pomieszczenie wspólne to pomyśl o innych. I po prostu umyj ten głupi kubek. Takim nastawieniem ułatwisz życie sobie i swoim współlokatorom.

Zawsze czystej kuchni!
Karolina

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2016/09/02/pedant-w-kuchni/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn
  • Justyna

    Haha mam tak samo ? mój pokój-moje królestwo ale jak chodzi o kuchnie to zawsze powinna być czysta ? w końcu jest SERCEM DOMU ?