Mój pierwszy raz, czyli cały miesiąc przyjemności

Czynnościom wykonywanym po raz pierwszy w życiu towarzyszy cudowne uczucie. I nie ważne czy będzie to Twój pierwszy skok ze spadochronu, pierwszy zdobyty szczyt górski czy spróbowanie lodów o smaku OREO po raz pierwszy. Nieistotne jest bowiem co robisz, istotne że jest to czynność, której nigdy wcześniej nie miałeś okazji poznać. Bo czy to będzie coś wielkiego, czy małego – będzie wywoływać podobne uczucia. Uczucia niepewności, ciekawości i ekscytacji.

Niepewności, bo prosząc Panią w lodziarni o nałożenie smaku lodów, którego jeszcze nigdy nie jadłeś nie jesteś pewien, czy będzie Ci smakował. Ciekawości, bo odwiedzając miasto, w którym wcześniej nie miałeś okazji bywać będzie towarzyszyła Ci chęć odkrycia wszystkiego co może być odkryte w okolicy. Będziesz ciekawy miasta i zagadek, które kryje. A przecież ciekawość to pierwszy krok do sukcesu. Czy jakoś tak. No i ekscytacji, bo prowadząc pierwszy raz w życiu auto po autostradzie adrenalina podskoczy Ci tak, jakbyś skakał na bungee w tym momencie.

???

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karolina (@urbaniakarolina)

Robienie czegoś po raz pierwszy w życiu jest super. Oczywiście oprócz pozytywnych emocji może się czasem zdarzyć, że natrafimy także na te negatywne. Coś może nas rozczarować, może nie dorównywać naszym oczekiwaniom, może nas zniechęcić. Ale przecież nie wiedzielibyście tego, gdybyście nie spróbowali, co nie? Czasem warto coś zrobić nawet jeśli wydaje nam się, że się z tym nie polubimy. Po pierwsze warto przekonać się czy aby na pewno mamy rację i dana rzecz nie jest dla nas, a po drugie – a nuż jednak będzie fajnie?

Czasem więc warto doświadczyć negatywnych emocji związanych z pierwszym razem, aby móc na przyszłość wiedzieć, że coś nie jest dla nas. Lub nad czymś musimy koniecznie popracować. Jednak zapewniam, że więcej spotka was na tej drodze pozytywnej energii, aniżeli złej. Nawet jeśli twardo obstawiacie, że wolicie to co znane to zróbcie mi i sobie przysługę i przynajmniej spróbujcie. Bo to co znane i lubiane też kiedyś było obce. A to co teraz jest obce i niepewne kiedyś może przeistoczyć się w jedną z najfajniejszych rzeczy. Ale nie zrobi tego samo, trzeba mu pomóc.

Wiecie, że gdybyście chcieli codziennie, do końca swoich dni, robić coś pierwszy raz w życiu to prawdopodobnie po waszej śmierci zostałoby jeszcze sporo tego, czego nigdy nie próbowaliście? Niesamowite, że aż tyle jest możliwości. Tyle pomysłów. Tyle rzeczy. A większość z nas już lata nie robiła niczego pierwszy raz w życiu.

Jakiś rok lub dwa lata temu postanowiłam, że symbolicznie „od jutra” przez calutki miesiąc robię coś pierwszy raz w życiu. Po miesiącu przedłużyłam to do stu dni. Przez sto dni, codziennie, znalazło się coś co robiłam po raz pierwszy (kliknij mnie, kliknij!). Jaki jest klucz do sukcesu? Nie nastawiać się na rzeczy wielkie. Wtedy to były naprawdę błahostki. Pierwsze lody o dziwnych smakach. Pierwsze czytanie na ławce w parku. Pierwsza noc w stodole. Pierwsza piesza pielgrzymka. Sto pierwszych razy. Po tych stu dniach obiecałam sobie wtedy, że będę to kontynuować, ale już trochę na mniejszą skalę. Nie znudziło mi się, pomysły na pierwsze razy przychodziły całkiem łatwo, czasem wynikały z codziennych sytuacji. Po prostu stwierdziłam, że dwa, trzy razy na tydzień wystarczy, przestanę to opisywać i też będzie okej. I wiecie co? Po tygodniu zorientowałam się, że całkiem o tym zapomniałam. Po roku mogłam już stwierdzić, że zrobiłam zaledwie kilka rzeczy po raz pierwszy w życiu. A na kilka innych pewnie nawet nie zwróciłam uwagi i nie mogłam ich celebrować. Nie było ekscytacji czy ciekawości. Niepewność jedynie gdzieś się tam czaiła.

W pędzie codziennego życia, ważnych i ważniejszych spraw zapominamy o takich małych przyjemnościach. Można sobie obiecać, że będzie się robić coś pierwszy raz w życiu kilka razy w tygodniu, ale zwykle działa to tak, że w niedzielę wieczorem przypominamy sobie o obietnicy z poniedziałku i w dwie godziny pozostałe do północy staramy się wypełnić limit. Dlatego mam po prostu lepszy pomysł. Raz na rok zrobić sobie miesiąc pierwszych razy. Tydzień na początek, miesiąc jak się spodoba i sto dni jak się bardzo spodoba. Dziś kończę cały miesiąc, swoje pierwsze razy publikowałam na Twiterrze. Nie zawsze było łatwo, czasem wieczorem musiałam się dobrze wysilić żeby przypomnieć sobie co ja takiego robiłam w ciągu dnia, ale czasem po prostu szłam przez miasto, naszła mnie ochota na lody i brałam smak, którego jeszcze nie próbowałam. Mała rzecz, ale to wciąż coś co mogę zaliczyć do swoich pierwszych razy. I kurczę, jak ja się z tego miesiąca cieszę. Był pełen wrażeń i wielu wyjazdów, a codziennie zrobienie czegoś po raz pierwszy dodaje mu uroku.

Czy było mi trudniej niż ostatnio przy takiej akcji? W końcu wtedy zrobiłam aż sto rzeczy pierwszy raz. Odpowiadam: i tak, i nie. Tak, bo czasem już chciałam coś zrobić i przypominałam sobie, że się nie liczy bo robiłam to ostatnio, i nie, bo jest na świecie miliony rzeczy, których nie próbowałam. A one tylko czekają, aż się za to zabiorę. Więc i tym razem zamierzam kontynuować akcję. Nie wiem ile, wstępnie do pięćdziesięciu dni, ale może i dłużej. Nie lubię jednak robić czegoś na siłę, a przez ten miesiąc jakieś dwa razy miałam wieczorem atak paniki, ponieważ zapomniałam kompletnie o akcji i musiałam robić coś na szybko lub przypominać sobie coś co zrobiłam w ciągu dnia. Także przez kolejne dni podchodzę do tego trochę bardziej na luzie – jeśli się któregoś razu nie uda to nic się przecież złego nie dzieje. Jednak nie chcę dopuścić do sytuacji gdzie obiecuje sobie, że będę kontynuować, a tego nie robię, tak jak dwa lata temu po stu wpisach.

Pomyślcie jak wielu potraw jeszcze nigdy nie kosztowaliście, jak wielu słodyczy nigdy nie mieliście okazji poznać bo pomijaliście je na rzecz znanego batonika, jak wielu miejsc jeszcze nie odwiedziliście, jak wielu sytuacji świadomie dotąd unikaliście, w jak wiele gier nigdy nie graliście, jakiego typu książek nigdy nie czytaliście, jakiego typu imprezy jeszcze nigdy nie zaliczyliście? Jak wielu rzeczy jeszcze nigdy w życiu nie robiliście? Pomyślcie, przemyślcie i dołączcie do akcji. Na tydzień lub dwa. I pamiętajcie, że to mogą być błahostki, ale w ciągu całej akcji spróbujcie też czegoś, czego się boicie, czegoś co zawsze chcieliście zrobić ale nigdy nie było wam po drodze i czegoś zapierającego dech w piersiach (waszych!).

Działajcie. I pochwalcie się efektami, koniecznie!

Piszcie śmiało!
kontakt@realizuj.eu

Przyjemnych i niezapomnianych pierwszych razów!
Karolina

Dziel się pozytywną energią!
EMAIL
Facebook
Facebook
Google+
http://realizuj.eu/2016/07/31/moj-pierwszy-raz/
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn